VICTORIA
Przygotowanie tostów z jajkiem i bekonem wydawało się o wiele prostsze, niż sądziłam. Wsadzić dwie kromki chleba do tostera, podsmażyć bekon i jajko sadzone, tosty posmarować majonezem, położyć usmażone składniki i przykryć drugim tostem. Niestety nie brałam możliwości, że może mi się to po prostu rozwalić, więc teraz stoję na korytarzu z całą ręką we wspomnianym wcześniej sosie. Dzisiaj postanowiłam odpuścić sobie pierwszą lekcję i teraz mam za karę brudną torbę i książki. Westchnęłam cicho, zamknęłam szafkę i ruszyłam umyć ręce do toalety. Kiedy wróciłam po resztę książek, które nie ucierpiały majonezowej rewolucji, zauważyłam pod moją szafką dwóch nowych uczniów. Ten jeden, który stał do mnie przodem, to ten chłopak z parkingu dwa dni temu. Podobno młodszy brat Pani Medrano. Białe i proste włosy, ścięte na krótko po bokach, z opadającą na oczy grzywką, wydawały się nie z tej ziemi aż za bardzo białe. Pewnie farbowane, ale przyciągały spojrzenia. Nieźle umięśniony, w zwykłej, białej koszuli stał i rozmawiał z blondynem z mojej klasy-Marcelem Byunem. Kiedy się do nich zbliżyłam na mniej więcej pięć metrów, niebieskooki odwrócił się i odszedł a ja podeszłam do zdezorientowanego blondyna.
- Oh, nawet się nie pożegnał....- rzekł z lekkim smutkiem w głosie, po czym odwrócił się i odskoczył.
- Co?-spytałam patrząc na niego. Chłopak tylko złapał się za serce.
- Zwariowałaś?!- krzyknął.- Nie straszy się ludzi w ten sposób! Chcesz, żebym dostał zawału?
- Przecież nic nie zrobiłam. A poza tym, to stoisz przy mojej szafce- chłopak się odsunął a ja wpakowałam brudną torbę do szafki a książki wzięłam do ręki.- Kto to był?
- Co?- przez chwilę nie ogarnął o co mi chodzi a po chwili jego twarz wykrzywił śmiesznie dziwny uśmiech.- Gabriel. Bynajmniej tak się przedstawił.
- Nie rób tak więcej- mruknęłam i skrzywiłam się lekko. Może i chłopak był przystojny jak cholera, ale kiedy się uśmiechnął, czar prysł. - Bynajmniej? O czym rozmawialiście?
- To tajemnica- mrugnął do mnie. Chwilę się zastanowiłam.
- Chyba raczej nie na mój temat?
-Skąd ten niedorzeczny pomysł?- spytał zdumiony.
- Na przykład, staliście przed moją szafką, a jak podeszłam to koleś zwiał.
- Kto zwiał?- koło mnie pojawiła się likantropka.
- Jaki koleś?- zawtórowała jaj Lucie.
- Chyba nie ten cały Gabriel?- David objął Maię w pasie. - Spoko gościu, ale jest dziwny.
- Jak koło mnie przechodzi, to ogarnia mnie paraliż.
-Przesadzasz Leslie- mruknął do niej Marcel.
- Lepiej chodźmy pod salę, zaraz zacznie się lekcja- wszyscy skierowaliśmy się pod następną salę.
Wczoraj wieczorem, kiedy rozmawialiśmy na wideo czacie, we czwórkę, zastanawialiśmy się, czy powiedzieć Marcelowi o naszym sekrecie. W końcu ja też jestem człowiekiem i wiem o tym świecie więcej niż wszyscy ludzie razem wzięci. Ale po długiej rozmowie, kto jest za i przeciw, zostaliśmy przegłosowani przez Lucie. Stanowczo wybiła nam ten pomysł z głowy. Jeszcze dwa dni temu chciała pobawić się w detektywa, jednak zmieniła zdanie po wizycie u higienistki.
- Mówię wam. Coś się kroi i jednak nie chcę brać w tym udziału. Rozumiem nauczyciela Anioła, ale już żeby szkolną pielęgniarką był sam Anioł Stróż? Nie wiem, co dokładnie ma się wydarzyć, ale laska kompletnie wybiła mi z głowy jakiekolwiek próby działania na własną rękę. Przez chwilę gadała coś o jakichś demonach a potem o dziecku, które może zniszczyć świat. I podobno Niebo jest w chaosie, czy jak ona to dziwnie ujęła. Dlatego czuję dziwną aurę w naszej szkole. Jedną bardzo potężną a drugą zanikającą od Marcela. Powinniśmy go trzymać na dystans ale tak, aby nie poczuł się odrzucony. Mimo wszystko zaoferowaliśmy mu pomoc w zaaklimatyzowaniu się.- powiedziała wtedy.
Na lekcji z Panią Medrano nudziłam się jak nigdy. Cały czas o tym myślałam, o tym dziecku, co ma zniszczyć świat. I myślałabym dalej, gdyby nie białowłosa stojąca koło mojej ławki.
- Widzę, że świetnie się bawisz- założyła ręce na piersi i ściągnęła brwi. To zły znak!- Myślę, że za ignorowanie nauczyciela posiedzisz dłużej przez dwa tygodnie w szkole i posegregujesz książki w bibliotece.
Cała sala wybuchła śmiechem a Pani Medrano wróciła do biurka i zapisała coś w dzienniku.
- Nie martw się, Panno Shermann. Do pomocy będziesz miała ucznia z wyższej klasy. Zaczynasz od dzisiaj.- zatrzasnęła dziennik i westchnęła głośno a w klasie zrobiło się bardzo cicho- A dla reszty zadam do domu projekt. Dobiorę was ja i nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu.
Zapisała temat na tablicy i zaczęła przydzielać grupy. Z każdym wyczytanym nazwiskiem po sali rozchodził się pomruk niezadowolenia. Jednak nikt się nie sprzeciwił.
- Maia Winters, Adam Sherry, Lucie Harper. Grupa numer sześć. Macie do opisania zjawiska atmosferyczne zachodzące podczas zimy w różnych rejonach świata. David Gerkin Sophia Dervon i Adalayda Merkson. Grupa ostatnia. Opiszcie topografię i rozmieszczenie względem osi równoleżników stan Maine. Dziękuję, możecie się spakować. Prace macie zrobić w formie multimedialnej na następny tydzień. możecie już wyjść z klasy.
W tempie ekspresowym klasa zrobiła się pusta. Razem z Maią, Marcelem, Davidem i Lucie usiedliśmy na ławce na dziedzińcu i rozmawialiśmy o tym zadaniu, kiedy Marcel, który powoli rozluźniał się w naszej małej grupce, wspomniał o mojej torbie.
- A tak w ogóle, to co się stało z twoją torbą?
- Kanapka z majonezem mi się rozwaliła i cały sosik wylał się z pojemnika.
- Haha! Ty niezdaro!- David zmierzwił moje włosy a reszta zaczęła się śmiać.
- Nie wiedziałam, że sie rozwali!- oburzyłam się i udałam obrażoną.
- To dlatego tak waliło bekonem na korytarzu- Lucie się zamyśliła i dostała ode mnie w czoło.- ała! To bolało ty niewyżyta trąbo!
- Niewyżyta trąbo?- uniosłam jedną brew do góry w geście zdziwienia. Ta mała niebieskooka wariatka co jakiś czas nazywa mnie jakimiś dziwnymi wyzwiskami.
- Chyba tym razem nie trafiłaś- odparł jej czarnowłosy.
- Mam gorszy dzień...- reszty nie słyszałam, ponieważ moją głowę przeszył ostry ból. Po chwili widziałam tylko ciemność.
GABRIEL
Siedziałem już tak dobre pół godziny w gabinecie i słuchałem pretensji Mikaeli. Jak się okazało, najwyższy Anioł Stróż, czyli ona we własnej osobie, została szkolną higienistką i krzyczała na mnie.
- Mówiłem już, że nie chciałem...- po raz enty zacząłem się tłumaczyć, jednak nie pozwoliła mi dokończyć.
- Posłuchaj, Panie Archaniele od siedmiu boleści-zaczęła kolejną swoją wypowiedź.- Coś ty sobie myślał wchodząc do jej głowy? Mogłeś ją zabić! Leslie nie mówiła ci? Nie wiesz, że niektórzy podopieczni Stróżów mają pozakładane blokady?
- Oh, przecież wiem. Ale skąd mogłem wiedzieć, że ma Stróża?
- No to chciałabym cie poinformować, że 3/4 tej szkoły jest pod opieką jakiegoś Stróża. Mogłeś najpierw zobaczyć, czy ma blokadę a nie od razu wbijać się jej do głowy! Myślałam, że chociaż to wiesz.
- Chociaż to wiem?- spojrzała na mnie znacząco- Aaaa, mówisz o tym chłopaku, Marcelu?
- Tak. To właśnie o niego chodzi. Przecież byłam przy jego narodzinach i wszędzie bym go rozpoznała, ale nikt nie raczył się mnie zapytać. To miedzy innymi ja umieściłam na nim blokadę mocy, więc to logiczne, że nawet Miranda miała problem z wyśledzeniem go.
- Czasami zapominam, jaka jesteś wszechwiedząca i potężna.
- Nie bez powodu jestem głową Chóru IX- uśmiechnąłem się do niej i wiedziałem, że już mi wybaczyła ten wybryk. Ale chciałem się czegoś dowiedzieć o tej dziewczynie. Spojrzałem na jej sylwetkę leżącą w gabinecie Mikaeli, jak miarowo i spokojnie jej klatka piersiowa się unosiła.
- Widzę, że cię zaintrygowała. Leslie się nią zajęła, ale nic nie znalazła oprócz czystej karty.
- I właśnie dlatego według Leslie ona wydaję się dziwna. W sensie pusta karta.
- Czasami wy, Archanioły, próbujecie się dopatrzeć drugiego dna tam, gdzie go nie ma. Na świecie istnieją tacy ludzie, którzy mają czyste karty jak ona. Wiesz mi, spotkałam takich kilku i okazali się być wielkimi geniuszami.
- Może masz rację. Ale nadal wątpliwości błądzą wśród moich myśli. Nie daje mi spokoju brak jakiejkolwiek aury. Chociażby znak Anioła, który jest jej Stróżem. No i te dwubarwne oczy.
- Heterochromia to nie aż tak rzadki defekt na świecie. Ale żeby cię uspokoić, wyślę wiadomość do Chóru i zapytam o jej przydział. A teraz zajmij się proszę sprawą priorytetową. Jeśli Marcel nie zapanuje nad sobą, to w momencie finalnym Abbadon przejmie władzę nad jego ciałem.
- Oczywiście!- wstałem i podszedłem do drzwi- Daj mi znak jak się obudzi i czy wszystko u niej w porządku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz